piątek, 2 marca 2012

Rozdział 7


   Wracając do domu, wciąż myślałam o tym chłopaku, o jego uśmiechu i o jego gładkim jak jedwab głosie .. po niecałych 15 minutach byliśmy już na miejscu. Oczywiście mam na myśli dom. Weszliśmy do środka. Nagle odezwał się cichy, delikatny głos mamy .
- Cześć skarbie .. rozwiesiłaś ogłoszenia .. - powiedziała, nie wyrażając przy tym żadnych emocji .
-Mamo! Zobacz kto się znalazł! - popchnęłam Toma w stronę drzwi od salonu.
Mama podniosła się , i znalazła się koło nas w mgnieniu oka. Miałam wrażenie, że zrobiła to tak szybko jak wampir. Tata pobiegł za nią, nieco wolniej.
-Matko Boska! Tom! Gdzie byłeś ?! Martwiliśmy się o ciebie kochanie.
-Tak wiem .. Katherine zdążyła mi już to powiedzieć..- po wypowiedzeniu tego zdania przez Toma zapadła niezręczna cisza.
-Babcia nie żyje.- Mama wciąż zszokowana tym co się stało wypowiedziała tylko trzy słowa , po czym poszła do sypialni i zaczęła płakać w poduszkę - tak przynajmniej przypuszczam. Nie wiem dokładnie czy płakała, ale tak mi się zdawało. Po usłyszeniu tych trzech wyrazów Tomowi zbladła skóra. Wydawałoby się , że zaraz sie popłacze.. i tak było! Mój brat płacze?! WOW! - pomyślałam. Jednak i tak było mi szkoda go, tak samo jak rodziców. Ponownie przypomniałam sobie, o chwilach spędzonych z babcią. W tym momencie, łzy napłynęły mi do oczu. Mój młodszy brat zauważywszy, że widzę jak on płacze, pobiegł do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami...
Przez ostatnich pięć dni widywałam się z nim tylko podczas śniadań i obiadów. Zjadał on swoją porcję ( czasami nawet zostawiał ) i biegł od razu do pokoju. Z rodzicami, było podobnie. Tata jak co dzień chodził do pracy, więc jak wcześniej nie miał dla nas czasu.. a mama .. robiła podobnie jak Tom . Zamykała się w sypialni, lub leżała łkając na sofie w salonie...
Lizzie. Hmm. Tylko ona mogła pomóc przejść przez ten ciężki okres.-powiedziałam pod nosem, siedząc na łóżku w swoim pokoju.- zadzwonię do niej.
-  Cześć, mała.
-  Hej . Liz . Możemy pogadać ?
-   Ooo. Kate.. Teraz nie mogę .. Wiesz , no jestem na randce ii ..
Co to ma w ogóle znaczyć! Nie ma czasu dla przyjaciółki, bo jest na randce! Gdyby to ona miała problemu w rodzinie na pewno bym jej pomogła.
-  Mała musze kończyć.. Paa- Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć. Beszczelnie  się rozłączyła! Postanowiłam, więc poszukać wsparcia na ulicy. Wiem było to trochę dziwne. Nie , to było bardzo dziwne, ale nie miałam wyjścia...