Wracając do domu, wciąż myślałam o tym
chłopaku, o jego uśmiechu i o jego gładkim jak jedwab głosie .. po niecałych 15
minutach byliśmy już na miejscu. Oczywiście mam na myśli dom. Weszliśmy do
środka. Nagle odezwał się cichy, delikatny głos mamy .
- Cześć skarbie .. rozwiesiłaś ogłoszenia .. - powiedziała,
nie wyrażając przy tym żadnych emocji .
-Mamo! Zobacz kto się znalazł! - popchnęłam Toma w stronę drzwi
od salonu.
Mama podniosła się , i znalazła się koło nas w mgnieniu oka.
Miałam wrażenie, że zrobiła to tak szybko jak wampir. Tata pobiegł za nią,
nieco wolniej.
-Matko Boska! Tom! Gdzie byłeś ?! Martwiliśmy się o ciebie
kochanie.
-Tak wiem .. Katherine zdążyła mi już to powiedzieć..- po
wypowiedzeniu tego zdania przez Toma zapadła niezręczna cisza.
-Babcia nie żyje.- Mama wciąż zszokowana tym co się stało
wypowiedziała tylko trzy słowa , po czym poszła do sypialni i zaczęła płakać w
poduszkę - tak przynajmniej przypuszczam. Nie wiem dokładnie czy płakała, ale
tak mi się zdawało. Po usłyszeniu tych trzech wyrazów Tomowi zbladła skóra.
Wydawałoby się , że zaraz sie popłacze.. i tak było! Mój brat płacze?! WOW! -
pomyślałam. Jednak i tak było mi szkoda go, tak samo jak rodziców. Ponownie
przypomniałam sobie, o chwilach spędzonych z babcią. W tym momencie, łzy
napłynęły mi do oczu. Mój młodszy brat zauważywszy, że widzę jak on płacze,
pobiegł do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami...
Przez ostatnich pięć dni widywałam się z nim tylko podczas
śniadań i obiadów. Zjadał on swoją porcję ( czasami nawet zostawiał ) i biegł
od razu do pokoju. Z rodzicami, było podobnie. Tata jak co dzień chodził do
pracy, więc jak wcześniej nie miał dla nas czasu.. a mama .. robiła podobnie
jak Tom . Zamykała się w sypialni, lub leżała łkając na sofie w salonie...
Lizzie. Hmm. Tylko ona mogła pomóc przejść przez ten ciężki
okres.-powiedziałam pod nosem, siedząc na łóżku w swoim pokoju.- zadzwonię do
niej.
- Cześć, mała.
- Hej . Liz . Możemy pogadać ?
- Ooo. Kate.. Teraz nie mogę .. Wiesz , no
jestem na randce ii ..
Co to ma w ogóle znaczyć! Nie ma czasu dla przyjaciółki, bo
jest na randce! Gdyby to ona miała problemu w rodzinie na pewno bym jej
pomogła.
- Mała musze kończyć.. Paa- Nie zdążyłam nawet
odpowiedzieć. Beszczelnie się
rozłączyła! Postanowiłam, więc poszukać wsparcia na ulicy. Wiem było to trochę
dziwne. Nie , to było bardzo dziwne, ale nie miałam wyjścia...



