Po zakończonej rozmowie poszłam spać do swojej sypialni. Gdy się
obudziłam była godzina 8.05. O nie ! Zaspałam! Do rozpoczęcia lekcji zostało
zaledwie pół godziny ! Wstałam cała w nerwach, że spóźnię się do szkoły i to
pierwszego dnia. Podeszłam, prawie że biegnąc do szuflady z bluzkami i wybrałam
najwygodniejszą jaką miałam.
Następnie podbiegłam do szafy ze spodniami. Wybrałam rurki. Gdy zakładałam spodnie w pośpiechu, usłyszałam troskliwy głos mamy.
-
Kate, kochanie
choć na śniadanie.
-
Już idę,
mamo!
Wzięłam w rękę trampki sięgające do kostki i ruszyłam na dół, w stronę
kuchni.
-
WOW! Mała, wyglądasz strasznie.
-
Wiem, nie
zdążyłam się uczesać i pom..
-
Coś
mówiłaś, skarbie.
-
Oj,
Billy. Kate ma już 15 lat. Dorasta...
-
To niech
dorasta. Ale malowanie nie jest jej potrzebne. Jest piękna bez tego całego
make-up'u.
-
Chodzi mi
o to, że jak każda dziewczyna w jej wieku chce wyglądać ładnie. Zrozum, że jest
już duża i może sobie pozwolić na malowanie.
Mama zawsze wstawiała się za mną gdy w grę wchodziło malowanie. Pod tym
względem była naprawdę dobra, ponieważ zazwyczaj wygrywała tą trudną i
wyczerpującą rozmowę.
-
Cieszę się, że jest tak otwarta na nowe
wyznania, ale ...
-
Ale .. co
?
O nie ! Jest jakieś ale ! To zazwyczaj źle wróżyło .
Wtrącanie się gdy tata mówił nie
było dobre, szczególnie w sytuacji gdy w grę wchodził make-up.
-
Ale,
wolałbym gdybyś spróbowała czegoś
innego.
-
To wolisz
żeby twoja córka ćpała, piła i paliła?
-
No
właśnie tato. - powiedziałam biorąc ogórka kiszonego.
-
Nie.
-
No
właśnie. Daj jej trochę wolności pod tym względem.
-
Pomyślę o
tym.
Hura! Cieszyłam się niezmiernie, ponieważ
ponownie wygrałyśmy "bitwę". Jednak moje szczęście nie trwało długo.
Gdy spojrzałam na zegarek była już 8.30. Minęło już 20 minut! Teraz to już na pewno się spóźnię! Pobiegłam
na górą do łazienki i niechlujnie przeczesałam włosy. Następnie zeszłam
ponownie na dół, przytuliłam rodziców na pożegnanie i wyszłam pośpiesznie z
domu. Pobiegłam wprost na przystanek, na którym stał już autobus. Ludzie
wsiadali i wysiadali z niego. Odetchnęłam z ulgą, wiedząc że nie spóźniłam się
na niego. Wsiadłam do środka, odbiłam bilet i usiadłam na wolnym miejscu. Gdy
dojechałam na miejsce (czyli do szkoły) od razu moją uwagę przykuła duża
wieżyczka na środku dachu. była ona pięknie ozdobiona (przynajmniej jak dla
mnie).Moja fascynacja jednak nie trwała długo. Kiedy stanęłam w bramie(była
naprawdę wielka), poczułam się dziwnie. Jakby ktoś mnie obserwował. Nie myliłam
się. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam ze sto twarzy (jak nie więcej)
patrzących się na mnie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz