piątek, 10 lutego 2012

Rozdział 4


        Wilk przemienił się, w młodą dziewczynę. Miała ona piękne, długie włosy koloru brązowego. Podbiegła do mnie, po czym zapytała.
-          Nic ci nie jest?
-          Nie. Tylko, nie bardzo rozumiem co tu się stało. Dlaczego mnie uratowałaś? Przecież sama mogłaś zginąć!- powiedziałam to z lekkim oburzeniem.
-          Zadaniem wilkołaków, jest chronienie ludzi przed wampirami. Więc musiałam cię uratować, czy chciałam, czy też nie.
-          Hmm.. W takim razie dziękuję.
Twarz dziewczyny rozpromieniała uśmiechem.
-          Proszę bardzo. A tak w ogóle to jestem Alex.
-          A ja Kate.
Zaczęłyśmy się śmiać, nie wiadomo z czego. Jednak tą uroczą chwilę przerwała dzwoniąca komórka Alex.
-          Halo?
-          Gdzie jesteś ! Miałaś przyjść do parku o 19. Jest już 19.30!
Co?!Już 19.30! Przecież gdy wychodziłam ze szkoły była 18. ( tak to było trochę dziwne, że lekcje kończyły się o tak późnej porze . Jednak nie mogłam nic na to poradzić). A jeśli chodzi o rozmowę dziewczyny z jakimś chłopakiem to, mogę tylko powiedzieć, że mężczyzna(tak myślę, że to był mężczyzna) który zadzwonił do Alex krzyczał tak głośno do słuchawki, że po drugiej stronie ulicy byłoby go słychać.
-          Ja... jestem u ciotki.
-          Możesz powtórzyć co powiedziałaś ?!
-          Przecież wiesz dobrze, że w tym tygodniu miałam jechać do cioci.
-          Miałaś jechać w środę! A jest poniedziałek, o ile się nie mylę. Prawda?!
-          Noo .. tak. Ale Jane wyjeżdża jutro, więc postanowiłyśmy odwiedzić ją(ciotkę, rzecz jasna) dziś.
-          Dobra daj już spokój. To przyjdziesz do parku zaraz czy nie.
Wyszeptał coś jeszcze, ale nie usłyszałam o czym mówił dokładnie.
-           Dobrze. Przyjdę, jak szybko się da.
-          Okej. To czekam.
Po wypowiedzeniu tych słów rozłączył się i słychać było tylko "pip pip pip "- coś w tym stylu. Alex podeszła do mnie i złapała mnie delikatnie za ramię.
-          Muszę już iść. Dokończymy rozmowę kiedy indziej.
Po czym zmieniła swoją ludzką formę w wilka.(aby dotrzeć szybciej na miejsce) Od razu gdy odeszła, ruszyłam w stronę oświetlonej drogi. Wciąż się bałam, że Derek gdzieś się na mnie "czai".
Doszłam do domu, po 30 min. Weszłam bezszelestnie, jak wampir do środka. W całym domu było dziwnie cicho i ciemno. Wzięłam do ręki szpilki mamy i poszłam prosto do salonu.
 Zapaliłam światło w tym pokoju i doznałam podwójnego szoku. Mój brat siedział na kanapie, obściskując się z  Nelly.(jego koleżanką z klasy)
-          Co ty robisz !
-          Nic ! A w ogóle co ty tu robisz?!
Nelly odsunęła się od niego, po czym wstała.
-          Ja już lepiej pójdę.
-          Tak, to dobry pomysł- powiedziałam wkurzona na brata.
Pa pa.- pomachał mu na pożegnanie i wyszła z naszego domu.
-          Co ty se myślisz?! Wchodzisz bez pukania i rozwalasz mi RANDKĘ!
Powiedział RANDKĘ.. to rzeczywiście musiało być dla niego ważne "spotkanie", z tą dziewczyną. Nigdy wcześniej nie mówił na spotkanie z dziewczyną randka.-pomyślałam czując ból, który zadałam bratu.
-          Nie chciałam psuć ci randki.
-          Ale to zrobiłaś!
-          Naprawdę nie chciałam. Co mam zrobić żebyś przyjął moje przeprosiny?
-          Kup mi hot doga .
-          Dobraa.. ale jutro.
-          Ok. A teraz wybacz ale idę się odświeżyć przed pójściem na dyskę szkolną.
-          Idziesz na nią? Z kim? Ze swoją piękną NESSI?!- zaśmiałam się po cichu.
-          Śmiej się ile możesz. Niedługo nie będzie ci do śmiechu jak coś na ciebie powiem całej szkole, a wiesz dobrze, że jestem w tym dobry.
-          Hej! Bo nie dostaniesz jutro hot doga!
-          No dobra. Przepraszam.
-          No mam nadzieję.
 Tom poszedł do łazienki, a ja poszłam odłożyć buty do przed pokoju. Następnie rozsiadłam się na sofie w salonie i włączyłam telewizję. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz