Wilk przemienił się, w młodą
dziewczynę. Miała ona piękne, długie włosy koloru brązowego. Podbiegła do mnie,
po czym zapytała.
-
Nic ci
nie jest?
-
Nie.
Tylko, nie bardzo rozumiem co tu się stało. Dlaczego mnie uratowałaś? Przecież
sama mogłaś zginąć!- powiedziałam to z lekkim oburzeniem.
-
Zadaniem
wilkołaków, jest chronienie ludzi przed wampirami. Więc musiałam cię uratować,
czy chciałam, czy też nie.
-
Hmm.. W
takim razie dziękuję.
Twarz dziewczyny rozpromieniała
uśmiechem.
-
Proszę
bardzo. A tak w ogóle to jestem Alex.
-
A ja
Kate.
Zaczęłyśmy się śmiać, nie wiadomo
z czego. Jednak tą uroczą chwilę przerwała dzwoniąca komórka Alex.
-
Halo?
-
Gdzie
jesteś ! Miałaś przyjść do parku o 19. Jest już 19.30!
Co?!Już 19.30! Przecież gdy
wychodziłam ze szkoły była 18. ( tak to było trochę dziwne, że lekcje kończyły
się o tak późnej porze . Jednak nie mogłam nic na to poradzić). A jeśli chodzi
o rozmowę dziewczyny z jakimś chłopakiem to, mogę tylko powiedzieć, że mężczyzna(tak
myślę, że to był mężczyzna) który zadzwonił do Alex krzyczał tak głośno do
słuchawki, że po drugiej stronie ulicy byłoby go słychać.
-
Ja...
jestem u ciotki.
-
Możesz
powtórzyć co powiedziałaś ?!
-
Przecież
wiesz dobrze, że w tym tygodniu miałam jechać do cioci.
-
Miałaś
jechać w środę! A jest poniedziałek, o ile się nie mylę. Prawda?!
-
Noo ..
tak. Ale Jane wyjeżdża jutro, więc postanowiłyśmy odwiedzić ją(ciotkę, rzecz
jasna) dziś.
-
Dobra daj
już spokój. To przyjdziesz do parku zaraz czy nie.
Wyszeptał coś jeszcze, ale nie
usłyszałam o czym mówił dokładnie.
-
Dobrze. Przyjdę, jak szybko się da.
-
Okej. To
czekam.
Po wypowiedzeniu tych słów
rozłączył się i słychać było tylko "pip pip pip "- coś w tym stylu.
Alex podeszła do mnie i złapała mnie delikatnie za ramię.
-
Muszę już
iść. Dokończymy rozmowę kiedy indziej.
Po czym zmieniła swoją ludzką
formę w wilka.(aby dotrzeć szybciej na miejsce) Od razu gdy odeszła, ruszyłam w
stronę oświetlonej drogi. Wciąż się bałam, że Derek gdzieś się na mnie
"czai".
Doszłam do domu, po 30 min.
Weszłam bezszelestnie, jak wampir do środka. W całym domu było dziwnie cicho i
ciemno. Wzięłam do ręki szpilki mamy i poszłam prosto do salonu.
Zapaliłam
światło w tym pokoju i doznałam podwójnego szoku. Mój brat siedział na kanapie,
obściskując się z Nelly.(jego koleżanką
z klasy)
-
Co ty
robisz !
-
Nic ! A w
ogóle co ty tu robisz?!
Nelly odsunęła się od niego, po
czym wstała.
-
Ja już
lepiej pójdę.
-
Tak, to
dobry pomysł- powiedziałam wkurzona na brata.
Pa pa.- pomachał mu na pożegnanie
i wyszła z naszego domu.
-
Co ty se
myślisz?! Wchodzisz bez pukania i rozwalasz mi RANDKĘ!
Powiedział RANDKĘ.. to
rzeczywiście musiało być dla niego ważne "spotkanie", z tą
dziewczyną. Nigdy wcześniej nie mówił na spotkanie z dziewczyną
randka.-pomyślałam czując ból, który zadałam bratu.
-
Nie
chciałam psuć ci randki.
-
Ale to
zrobiłaś!
-
Naprawdę
nie chciałam. Co mam zrobić żebyś przyjął moje przeprosiny?
-
Kup mi
hot doga .
-
Dobraa..
ale jutro.
-
Ok. A
teraz wybacz ale idę się odświeżyć przed pójściem na dyskę szkolną.
-
Idziesz
na nią? Z kim? Ze swoją piękną NESSI?!- zaśmiałam się po cichu.
-
Śmiej się
ile możesz. Niedługo nie będzie ci do śmiechu jak coś na ciebie powiem całej
szkole, a wiesz dobrze, że jestem w tym dobry.
-
Hej! Bo
nie dostaniesz jutro hot doga!
-
No dobra.
Przepraszam.
-
No mam
nadzieję.
Tom
poszedł do łazienki, a ja poszłam odłożyć buty do przed pokoju. Następnie
rozsiadłam się na sofie w salonie i włączyłam telewizję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz