Skierowałam się w stronę
"deptaku". Musiałam przecież rozwiesić te ogłoszenia, ze znalezieniem
psa. Postanowiłam, że to będzie idealne miejsce. Podeszłam do pierwszej kolumny
z ogłoszeniami ( itp.) i zaczęłam rozwieszać na niej kartki... Po skończonej
pracy(czyli rozwieszaniu ogłoszeń) poszłam w stronę sklepu "jubilerskiego".
Chciałam kupić sobie nowe kolczyki. Weszłam do sklepu i nagle go zobaczyłam.
Stał i kupował naszyjnik. Dał pieniądze ekspedientce i spojrzał wprost na mnie,
robiąc przy tym oczy jakby zobaczył dinozaura. Tom(mój brat) przecież zaginął.
Policja go szuka, a on kupuje jakiś tandetny naszyjnik.
-
Tom! Co ty tu robisz?! Wiesz jak się o ciebie
martwimy!- powiedziałam krzycząc na cały sklep.
-
Ciszej,
mów ciszej..- uspokajał mnie młodszy brat.
-
Powaliło
cię?! Wszyscy się martwią, że coś ci się stało!
-
Przepraszam.-
I już. Czy to słowo chciałam usłyszeć?! Czy ktokolwiek chciałby usłyszeć to w
takiej sytuacji. Mówiąc jednym słowem : ZATKAŁO MNE!
-
Co. To
wszystko?!
-
O co ci
chodzi dziewczyno!- krzyknął wychodząc ze sklepu.( Oczywiście pobiegłam za
nim.)
-
Po
pierwsze to jestem TWOJĄ siostrą, a po drugie to o co TOBIE chodzi!
-
Mi o nic.
To ty się czepiasz. Idę do domu, więc daj mi spokój. Ok?
-
Nie, nie
dam ci spokoju. Pójdziesz do domu ze mną. Jasne?
-
Jasne jak
słońce siostrzyczko.
Szliśmy, więc tak przez długi
deptak w stronę domu. Nawet zapomniałam kupić kolczyki, na które "czaiłam
się" od miesiąca. Wszystko przez Toma- pomyślałam. Nagle z ręki wypadła mi
taśma klejąca. Schyliłam się, by ją podnieść. W pewnym momencie ktoś uderzył
mnie ramieniem w talię.
-
Ała.. - powiedziałam wijąc się z bólu.
-
Przepraszam
nie chciałem.-powiedział znajomy głos.
Podniosłam głowę żeby ujrzeć
"napastnika". Wow- pomyślałam. Ale przystojniak.
-
Nic się
nie stało, chyba nic.- wyszeptałam i wtedy po raz pierwszy spotkały się nasze
spojrzenia.
-
To
dobrze.- uśmiechnął się i odszedł.
Jego uśmiech był porażająco piękny.
Właściwie on cały był piękny. Może nawet przepiękny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz