piątek, 3 lutego 2012

Rozdział 3


Skręciłam w prawo, po czym go zobaczyłam. Stał oparty o futrynę drzwi magazynu. To był Derek- wampir. Największy  wróg Lizzie(mój także, ponieważ uważał, że jeśli przyjaźnie się z wilkołaczycą, to sama nią jestem). W ręku trzymał zakrwawiony nóż. Obok niego leżała, zakrwawiona dziewczyna.
-          Po co ci ten nóż ?!- spytałam ze zdenerwowaniem.
-          Nie mów, że nie wiesz ..
-          Hmm.... Masz rację, nie wiem. Jesteś wampirem więc po co ci nóż, skoro możesz zabić inaczej?!- zapytałam zdenerwowana.
-          Chciałem się dziś zabawić, ale wiesz co się stało ?
Powiedział to zdanie ze spokojem, który  u wampirów był niespotykany.
-          Nie ...
I nie chcę wiedzieć- pomyślałam przewracając oczami.
-          Zachciało mi się kogoś zabić i ...
-          I zabiłeś ją nożem . -powiedziałam to z trudem.
-          Tak . Jesteś taka piękna i mądra.
-          O co Ci znów chodzi?! Co?!
-          Nie o nic.
-          To pozwól, że pójdę dalej, a ty tu zostaniesz i dokończysz to co zacząłeś .
-          Nie. Nie podoba mi się ta propozycja.
-          Ale mnie się podoba.- powiedziałam drżącym głosem.
-          Hmm... Może zróbmy tak. Trochę się tobą zabawię, a potem pójdziesz gdzie będziesz chciała.
-          Nie podoba mi się ta opcja..
-          Ale ja się nie pytam czy ci się podoba czy nie.
Przełknęłam ślinę. Był tak blisko, że czułam jego zimny oddech na skórze. Następnie złapał mnie za szyję i przybliżył do niej   swe usta. Utworzył je i jedyne co zobaczyłam to ściekająca z jego kłów ślina. Był to obrzydliwy widok. Nagle rozległ się warkot, wściekłego psa. Derek spojrzał za siebie. Spojrzałam tam gdzie on. Gdy to zobaczyłam ogarnął mnie strach i podziw.  Był to wilk. Dokładniej wilkołaczyca. Stała wpatrując się wściekłymi oczami na mojego wroga, którego piekielnie się bałam. W jednej chwili wilk rzucił się na Dereka. Walczyli tak przez co najmniej 15 min. Po stoczonej walce wampira z wilkołakiem, byłam bardziej przerażona niż w czasie gdy trwała.  Bałam się co będzie teraz. Gdy już oba stworzenia się w "miarę" uspokoiły, Derek  ruszył przed siebie. Nie widziałam nawet, w którym kierunku. Tak szybko się poruszał(jak każdy wampir, rzecz jasna).                                                                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz