Skręciłam w prawo, po czym go
zobaczyłam. Stał oparty o futrynę drzwi magazynu. To był Derek- wampir.
Największy wróg Lizzie(mój także,
ponieważ uważał, że jeśli przyjaźnie się z wilkołaczycą, to sama nią jestem). W
ręku trzymał zakrwawiony nóż. Obok niego leżała, zakrwawiona dziewczyna.
-
Po co ci
ten nóż ?!- spytałam ze zdenerwowaniem.
-
Nie mów,
że nie wiesz ..
-
Hmm....
Masz rację, nie wiem. Jesteś wampirem więc po co ci nóż, skoro możesz zabić
inaczej?!- zapytałam zdenerwowana.
-
Chciałem
się dziś zabawić, ale wiesz co się stało ?
Powiedział to zdanie ze spokojem,
który u wampirów był niespotykany.
-
Nie ...
I nie chcę wiedzieć- pomyślałam
przewracając oczami.
-
Zachciało
mi się kogoś zabić i ...
-
I zabiłeś
ją nożem . -powiedziałam to z trudem.
-
Tak .
Jesteś taka piękna i mądra.
-
O co Ci
znów chodzi?! Co?!
-
Nie o
nic.
-
To
pozwól, że pójdę dalej, a ty tu zostaniesz i dokończysz to co zacząłeś .
-
Nie. Nie
podoba mi się ta propozycja.
-
Ale mnie
się podoba.- powiedziałam drżącym głosem.
-
Hmm...
Może zróbmy tak. Trochę się tobą zabawię, a potem pójdziesz gdzie będziesz
chciała.
-
Nie
podoba mi się ta opcja..
-
Ale ja
się nie pytam czy ci się podoba czy nie.
Przełknęłam ślinę. Był tak blisko, że
czułam jego zimny oddech na skórze. Następnie złapał mnie za szyję i przybliżył
do niej swe usta. Utworzył je i jedyne
co zobaczyłam to ściekająca z jego kłów ślina. Był to obrzydliwy widok. Nagle
rozległ się warkot, wściekłego psa. Derek spojrzał za siebie. Spojrzałam tam
gdzie on. Gdy to zobaczyłam ogarnął mnie strach i podziw. Był to wilk. Dokładniej wilkołaczyca. Stała
wpatrując się wściekłymi oczami na mojego wroga, którego piekielnie się bałam.
W jednej chwili wilk rzucił się na Dereka. Walczyli tak przez co najmniej 15
min. Po stoczonej walce wampira z wilkołakiem, byłam bardziej przerażona niż w
czasie gdy trwała. Bałam się co będzie
teraz. Gdy już oba stworzenia się w "miarę" uspokoiły, Derek ruszył przed siebie. Nie widziałam nawet, w
którym kierunku. Tak szybko się poruszał(jak każdy wampir, rzecz jasna).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz