piątek, 3 lutego 2012

Rozdział 1


Dziś rano wstałam zaskakująco wcześnie.  Sięgnęłam ręką , do półki po budzik . Była 5.00 ! Zdziwiłam się tym faktem , ponieważ zwykle wstaję , mniej więcej o 7.30 . Może , po prostu zbyt przejęłam się pierwszym dniem w nowej szkole . – ta myśl przepływała kilkakrotnie po mojej głowie. Podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę komody z ubraniami. Wyjęłam z niej szlafrok w kwiatki ( miałam go od pierwszej klasy gimnazjum. Zaskakująco dziwne było to , że od czasu gdy go kupiłam , był cały czas idealnie dobry. Nie tylko w pasie , ale również w długości ) , Po czym ruszyłam w stronę drzwi. Na przeciwko mojego pokoju znajdowała się łazienka. Odrobinę dalej widniał pokój mojego młodszego brata Toma , a naprzeciw niego znajdowały się schody , prowadzące do salonu i kuchni. Podeszłam do drzwi ‘łazienkowych’. Pociągnęłam za klamkę. Gdy drzwi otworzyły się , doznałam szoku. Za drzwiami , stał czeszący swoje tłuste, gługie brązowe włosy Tom.
-          Aaaa ! Co ty tu robisz SMARKACZU ?! Chcesz żebym dostała zawału !
-          Co ja tu robie ?! Raczej co TY tu robisz ! Wchodzisz bez pukania … W tym domu nie ma za grosz prywatności !
-          Skąd mam wiedzieć, że tu jesteś ?! Może mam podejść do drzwi i powiedzieć : Halo ? Czy jest tu ktoś ? Mogę wejść ?
-          Wolałbym żebyś tak robiła niż … niż wchodziła bez pukania.
-          Ojjj  ! No dobra. Przep …
-          No mów ! Dalej !
-          PRZEPRASZAM! Już .. Szczęśliwy?!
-          Bardzo.
-          Cieszę się. A co ty tu w ogóle robisz o tej godzinie ?
-          A ty?
-          Odpowiedz to ja także odpowiem TOBIE!
-          Jaa.. Czesałem się.
-          O tej godzinie?! Jest 5 rano!
-          Niee.. Jest 5.12.
-          Nie wkurzaj mnie i odpowiedz na pytanie!
-           No bo ja się zakochałem.
Jego głos wydawał się jak u małej dziewczynki, co było trochę śmieszne, ponieważ Tom miał już 12 lat. Postarałam się jednak nie wybuchnąć śmiechem.
-          Co?! Ty i zakochanie? Przestań bo zaraz zsikam się ze śmiechu!
-          Ale to prawda.
-          A jak nazywa się ta szczęściara?
Zachichotałam cicho.
-          Nessi. Moja piękna NESSI!
-          Twoja piękna?! Dziwnie to brzmi, ale ci pomogę.  
-          Ale ja CIĘ nie proszę, ani nie prosiłem o pomoc.
-          Nie to nie. Jak chcesz. Twoja sprawa.
Odsunęłam się od niego, po czym podeszłam wolnym krokiem do drzwi, licząc że zmieni zdanie. Jednak tak się nie stało. Pokiwał ręką na pożegnanie po czym dodał  :
-          Aaa . Jak będziesz wychodzić to zamknij za sobą drzwi. Nie chcę by moje włosy przesiąkły jakimiś toksynami.
-          Przykro mi to mówić, ale nic już ich nie uratuje.
-          Co mówiłaś ?
-          Nic ty ...
Z trudem powstrzymałam się od wrednego komentarza. Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju, nasłuchując czy ten smarkacz wychodzi z łazienki. Po wejściu do pokoju odłożyłam szlafrok i usiadłam na brzegu łóżka. Rozmyślałam o szkole - nowej szkole do której dzisiaj miałam pójść pierwszy raz. Jedynym plusem zmiany budy byli nowi uczniowie, z którymi mam nadzieję, że się zaprzyjaźnię. Po 15-20 minutach usłyszałam trzask na korytarzu. Wybiegłam natychmiast z pokoju i popędziłam w stronę hałasu.
-          Co się dzieje ?!
-          Nie , nic .
-          Co ty tam niesiesz ?
-          No nic !
-          Widzę, że coś tam masz !
-          Pokaż to obejdzie się bez obudzenia rodziców.
-          No dobra. Patrz.
-          Hahaha! Po co ci te wałki na głowę.
-          Chcę pokręcić dziś włosy , żeby ładniej się prezentowały, gdy ujrzy mnie moja przyszła dziewczyna.
-          Możesz o niej tylko pomarzyć ...Akurat będzie chciała tłustego i owłosionego chłopaka, a może raczej chłopczyka..
Nie przemyślałam tego tekstu. Wiedziałam, że znajdzie zaraz  jakąś plotkę na mój temat i "rozpuści" ją po całym osiedlu. Może nawet i dalej... Prawdą było jednak to, że Tom był jak na swój wiek trochę otyły. Włosów także mu nie brakowało, więc powiedziałam samą prawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz