Dziś rano wstałam
zaskakująco wcześnie. Sięgnęłam ręką ,
do półki po budzik . Była 5.00 ! Zdziwiłam się tym faktem , ponieważ zwykle
wstaję , mniej więcej o 7.30 . Może , po prostu zbyt przejęłam się
pierwszym dniem w nowej szkole . – ta myśl przepływała kilkakrotnie po mojej
głowie. Podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę komody z ubraniami. Wyjęłam
z niej szlafrok w kwiatki ( miałam go od pierwszej klasy gimnazjum. Zaskakująco
dziwne było to , że od czasu gdy go kupiłam , był cały czas idealnie dobry. Nie
tylko w pasie , ale również w długości ) , Po czym ruszyłam w stronę drzwi. Na
przeciwko mojego pokoju znajdowała się łazienka. Odrobinę dalej widniał pokój mojego
młodszego brata Toma , a naprzeciw niego znajdowały się schody , prowadzące do
salonu i kuchni. Podeszłam do drzwi ‘łazienkowych’. Pociągnęłam za klamkę. Gdy
drzwi otworzyły się , doznałam szoku. Za drzwiami , stał czeszący swoje tłuste,
gługie brązowe włosy Tom.
-
Aaaa ! Co ty tu robisz SMARKACZU ?! Chcesz
żebym dostała zawału !
-
Co ja tu robie ?! Raczej co TY tu robisz !
Wchodzisz bez pukania … W tym domu nie ma za grosz prywatności !
-
Skąd mam wiedzieć, że tu jesteś ?! Może mam
podejść do drzwi i powiedzieć : Halo ? Czy jest tu ktoś ? Mogę wejść ?
-
Wolałbym żebyś tak robiła niż … niż wchodziła
bez pukania.
-
Ojjj !
No dobra. Przep …
-
No mów ! Dalej !
-
PRZEPRASZAM! Już .. Szczęśliwy?!
-
Bardzo.
-
Cieszę się. A co ty tu w ogóle robisz o tej
godzinie ?
-
A ty?
-
Odpowiedz to ja także odpowiem TOBIE!
-
Jaa.. Czesałem się.
-
O tej godzinie?! Jest 5 rano!
-
Niee.. Jest 5.12.
-
Nie wkurzaj mnie i odpowiedz na pytanie!
-
No bo
ja się zakochałem.
Jego głos wydawał się jak u małej dziewczynki, co było
trochę śmieszne, ponieważ Tom miał już 12 lat. Postarałam się jednak nie
wybuchnąć śmiechem.
-
Co?! Ty i zakochanie? Przestań bo zaraz
zsikam się ze śmiechu!
-
Ale to prawda.
-
A jak nazywa się ta szczęściara?
Zachichotałam cicho.
-
Nessi. Moja piękna NESSI!
-
Twoja piękna?! Dziwnie to brzmi, ale ci
pomogę.
-
Ale ja CIĘ nie proszę, ani nie prosiłem o
pomoc.
-
Nie to nie. Jak chcesz. Twoja sprawa.
Odsunęłam się od niego, po
czym podeszłam wolnym krokiem do drzwi, licząc że zmieni zdanie. Jednak tak się
nie stało. Pokiwał ręką na pożegnanie po czym dodał :
-
Aaa . Jak będziesz wychodzić to zamknij za
sobą drzwi. Nie chcę by moje włosy przesiąkły jakimiś toksynami.
-
Przykro
mi to mówić, ale nic już ich nie uratuje.
-
Co
mówiłaś ?
-
Nic ty
...
Z trudem powstrzymałam się od wrednego komentarza. Wyszłam z łazienki i
poszłam do pokoju, nasłuchując czy ten smarkacz wychodzi z łazienki. Po wejściu
do pokoju odłożyłam szlafrok i usiadłam na brzegu łóżka. Rozmyślałam o szkole -
nowej szkole do której dzisiaj miałam pójść pierwszy raz. Jedynym plusem zmiany
budy byli nowi uczniowie, z którymi mam nadzieję, że się zaprzyjaźnię. Po 15-20
minutach usłyszałam trzask na korytarzu. Wybiegłam natychmiast z pokoju i
popędziłam w stronę hałasu.
-
Co się
dzieje ?!
-
Nie , nic
.
-
Co ty tam
niesiesz ?
-
No nic !
-
Widzę, że
coś tam masz !
-
Pokaż to
obejdzie się bez obudzenia rodziców.
-
No dobra.
Patrz.
-
Hahaha!
Po co ci te wałki na głowę.
-
Chcę
pokręcić dziś włosy , żeby ładniej się prezentowały, gdy ujrzy mnie moja
przyszła dziewczyna.
-
Możesz o
niej tylko pomarzyć ...Akurat będzie chciała tłustego i owłosionego chłopaka, a
może raczej chłopczyka..
Nie przemyślałam tego tekstu. Wiedziałam, że znajdzie zaraz jakąś plotkę na mój temat i
"rozpuści" ją po całym osiedlu. Może nawet i dalej... Prawdą było
jednak to, że Tom był jak na swój wiek trochę otyły. Włosów także mu nie
brakowało, więc powiedziałam samą prawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz